TADEUSZ MAŁYSZA Z BUKOWEJ – DRANICE, ŁUBY I GROMNICE

W otoczonej lasami Bukowej przed II wojną światową mężczyźni oprócz działalności rolniczej, ze względu na łatwy dostęp do drewna, trudnili się jego obróbką, m.in. wyrobem dranic i łubiarstwem. Później to rzemiosło podupadło, ale nadal dranice i łuby wykonuje Tadeusz Małysza ur. w 1957 r. , który łuby struże od wielu lat, a zaczynał jako młody chłopak ucząc się fachu od swojego ojca Czesława.
Drzewo na łuby wycina przed pełnią, żeby nie zsiniało. Ma być iglaste, najlepiej sosnowe, a sosna powinna być gładka i bez sęków. Drzewo tnie na klocki w zależności od potrzeby, najczęściej o długości 1,70 m., 1,75 m., 1,50 m, tzw. siódemki, czwórki, trójki, aż do 60 cm, czyli tzw. tabakierki. Klocek dzieli na pół, następnie mierzy „piędziami”, obejmując dłońmi wokół, w taki sposób, żeby kciuki się stykały i liczy szczapy, czyli na ile dranic da się podzielić klocek. Następnie rozpoczyna proces rozłupywania kloca i darcie dranic. Dranice są to określonej grubości, nieobrobione łuby, których używa się do wykonywania charakterystycznych biłgorajskich płotów dranicowych. Dranice sękate i takie z dziurami po sękach, które nie nadają się na łuby używane są jako materiał na płoty. Struganie łubów. Dranice na łuby sztorcuje, czyli obrabia aby miały równe boki, a następnie struga. Niezbędne narzędzia to siekiera, klin, pałka do ubijania i „bontownik”, czyli poprzeczny ośnik. W klocek wbija siekierę, w razie potrzeby wkłada klin, „bontownik” pobija pobijakiem i odrywa szczapy rękami. Oderwane szczapy, „ociesuje” siekierą z resztek kory po bokach i drze na cienkie dranki. Te łubiarz bierze do dalszej obróbki. Siada na kobylicy, mocuje drankę przy pomocy „łba” i zaczyna wyrównywać boki, na jedną szerokość łuba. Następnie zaczynając „od pleców”, czyli zewnętrznej strony łuba, ośnikiem ścina wszystkie nierówności, a później powtarza zabieg z drugiej strony, aż deseczka zrobi się odpowiedniej grubości, dokładnie gładka i giętka. Co jakiś czas wygina ją w rękach, żeby sprawdzić wszystkie te parametry. Dopiero taki idealnie wystrugany i wygładzony łub, może trafić na folownię. Jest to stojące urządzenie, składające się z dwóch wałków i wyposażone po obydwu stronach w korby do obracania tych wałków. Dwóch mężczyzn kręci korbami wprawiając wałki w ruch obrotowy, a łubiarz wkłada po trzy łuby między nie i do tej pory je wkłada i wysuwa (wówczas wałki muszą być obracane w odpowiednim kierunku), aż nabiorą ładnego półkolistego kształtu i zostaną wyciśnięte z nich soki. Takie łuby wynoszone są na słońce, żeby przeschły, sortowane od najszerszego do najwęższego i powtarzany jest proces folowania, aż do uzyskania idealnego półkolistego kształtu. Potem łubiarz łączy je w wiązki po 10, od najszerszego, czyli pasa, który służy jako obręcz koła, ściska go “w ścisk” kulką z drutu i spina. W utworzoną obręcz wkłada następne łuby w dziesiątek, czyli tworzy tzw. ” stoka”. Proces od udarcia do wystrugania gotowego łuba, nawet najdłuższego, trwa ok. 20 minut.

Rodzinną tradycją Małyszów z Bukowej jest też wykonywanie gromnic woskowych tradycyjną metodą toczenia. Każdego roku w styczniu, przed świętem Matki Bożej Gromnicznej, Tadeusz Małysza z Bukowej zaczyna okres wytężonej pracy, ponieważ dni poprzedzające to święto są czasem, kiedy gównie wyrabia woskowe gromnice. Pomaga mu w tym żona Wanda. Tadeusz Małysza jest jedynym twórcą w regionie, który wykonuje gromnice z prawdziwego pszczelego wosku tradycyjną metodą toczenia. Jest to tradycja rodzinna, bo umiejętności wykonywania gromnic przejął od swojego dziadka i babki. Dziadek, Łukasz Małysza pracował jako kościelny w kościele parafialnym p.w. Św. Marii Magdaleny w Puszczy Solskiej i tam poznał tajniki wykonywania świec. Mały Tadzio z zainteresowaniem podpatrywał dziadka i już jako dziecko próbował swoich sił w tym pięknym rzemiośle. Po śmierci dziadka, kiedy nie miał kto kontynuować rodzinnej tradycji, namówiony przez babkę i kierowany jej wskazówkami, od 1979 r. zajął się wyrobem gromnic. Jest to pracochłonne, wymagające wiedzy i umiejętności zajęcie. Materiałem do produkcji świec jest pszczeli wosk i lniane nici do wykonania knota. W tradycyjnej woskowej gromnicy wszystko musi być naturalne, pszczeli wosk i lniany knot. Wosk kładzie na przypiecku, przykrywa i czeka żeby się rozprażył i nabrał temperatury. Miękki wosk tnie na równe kawałki, a później nad rozgrzanym piecem tak długo mnie (wyrabia) wosk w rękach aż stanie się plastyczny. Następnie na podgrzanej lipowej desce tak długo go rękami wałkuje aż powstanie zgrabny wałeczek. Gotowy wałek nacina wzdłuż drewnianym nożem i wkłada do środka lniany knot. Nici lniane, których używa Tadeusz do skręcenia knota (kolejna niespotykana umiejętność) uprzędła na kądzieli przed 70 – ciu laty babka Tadeusza. Gotową i gładką gromnicę należy ostudzić polewając zimną wodą, a następnie zahartować wynosząc na podwórko i wieszając za knot na haczyku, żeby zastygła na mrozie i wypolerować żeby była błyszcząca. Wtedy gromnica jest gotowa do poświęcenia w kościele, a poświęcona gromnica będzie chronić właściciela, jego rodzinę i obejście. Gromnica to świeca znajdująca się w każdym chrześcijańskim domu i towarzyszy człowiekowi przez całe życie, od chrztu, aż do śmierci, kiedy oświetla śmiertelnikowi drogę do wieczności. Kultywując te rzemiosła Pan Tadeusz Małysza jednocześnie przekazuje swoją wiedzę młodemu pokoleniu podczas okolicznościowych imprez oraz warsztatów i pokazów w Muzeum Wsi Lubelskiej, w Zagrodzie Sitarskiej w Biłgoraju, czy okolicznościowych wydarzeń kulturalnych.

  • TADEUSZ MAŁYSZA Z BUKOWEJ – DRANICE,  ŁUBY I GROMNICE
  • TADEUSZ MAŁYSZA Z BUKOWEJ – DRANICE,  ŁUBY I GROMNICE
  • TADEUSZ MAŁYSZA Z BUKOWEJ – DRANICE,  ŁUBY I GROMNICE
  • TADEUSZ MAŁYSZA Z BUKOWEJ – DRANICE,  ŁUBY I GROMNICE
  • TADEUSZ MAŁYSZA Z BUKOWEJ – DRANICE,  ŁUBY I GROMNICE

» powrót